Co z tego ze mam kasę na wakacje jak nie mam z kim jechać, co z tego ze mogę kupić jej najładniejsza sukienke żeby ładnie wyglądała jedząc smalec. Powinna mi powiedzieć: Lubie proste zycie. Na spotkaniach związanych z Twoim hobby nie tylko będziesz miała okazję poświecić trochę czasu na Twoje ulubione zajęcie i poznać lubiących robić to co Ty, ale też poćwiczyć język. Norwegowie (zresztą nie tylko oni) są niewątpliwie dużo bardziej skorzy do rozmowy, kiedy ta dotyczy bliskiego im tematu, niż gdyby mieli A nie zapomnij też o ubezpieczeniu i jak mogę podpowiedzieć to np. w PZU wyliczyli mi moją kawe w temacie AC/OC na …. , 3800 zł. poszedłem do Allianza i jest to samo za 800 bez 3 zł., acha ja mam maksymalne zniżki, natomiast biorąc po uwagę że masz 19 lat to podnieś sobie tę kwotę ubezpieczenia, bo taniej nie wyrwiesz z uwagi na RT @PiotrTuszynski: mam na sprzedaż 2 bilety na koncert IL Volo w łodzi w sobotę,niestety nie mam z kim jechać ,proszę o rt. 08 Jul 2022 Ta strona nie jest przewodnikiem. Pokazuje jedynie, gdzie − zdaniem autorów − warto pojechać, a gdzie nie. Kierunek podróży i forma spędzenia czasu zależą od nas i my sami w dużej mierze odpowiadamy za rezultat. Są kraje, które można polecić każdemu i na pewno nie zawiodą. A: Nie wiadomo, może, raczej nie. Zasypywanie Go Ahead wiadomościami nie będzie miało na to wpływu. Ograniczenia wiekowe na koncercie, jak przekonać rodziców, nie mam z kim jechać. Q: Czy są ograniczenia wiekowe? A: Tak. . Nie udało Ci się w tym roku pojechać na Przystanek Woodstock? Nic straconego! Stojaki organizują "konkurencyjne" Pewnie nie pojechałeś na Woodstock w tym roku, co? Bo praca, bo znajomi, bo dorosłe życie... Albo po prostu jesteś już stary. No nie ważne. Też nie pojechaliśmy. Ale Stojaki dają możliwości. - mówią organizatorzy jest w planach Przystanku Stojaki? Będzie kilka niespodzianek :-)- Przynieś karimatę, masz piwo za darmo, bez kolejki. Włączymy punkrocka, żeby poczuć się jak pod sceną,- Browar z kija w plastikowych Tanie wino, jak to tanie wino, może i nie chcesz ale pijesz...- Nie mamy ToiToia to i bałagan mniejszy i zapach A jak spadnie deszcze to będzie prawie jak w ofertyMateriały promocyjne partnera [Mariusz Rajek, Przegląd Sportowy Onet:] Kacper, gratulacje za ten występ, bo pojechałeś rewelacyjnie. Wygrywacie z niepokonaną dotąd drużyną 49:41. [Kacper Woryna, Włókniarz Częstochowa:] Nie no, bywało już lepiej. Były momenty kiedy na torze w Częstochowie czułem się jeszcze lepiej, natomiast teraz faktycznie jechaliśmy z rywalem, który jeszcze nie przegrał meczu i trzeba było się jeszcze mocniej sprężyć. Wyszło nam to dobrze. Czuliście dziś to wielkie wsparcie kibiców? To rekord frekwencji tegorocznej PGE Ekstraligi, na trybunach było około 15 tysięcy fanów. Oj tak! Dziś to była taka ekipa na stadionie, że robiło to wrażenie. Zazwyczaj przed meczem są jakieś nerwy, stres, a jak zobaczyłem tyle ludzi, to pierwszy raz w życiu miałem wrażenie, że mnie to napędza i jest w stanie ponieść. Czułem taką wyjątkową ekscytację przedmeczową i naprawdę to było coś pięknego. Tradycyjnie wspierała cię też niemała grupa fanów z Rybnika. Bardzo mnie cieszy to, że przyjeżdżają na nasze mecze. Śledziłeś w sobotę mecz ROW-u z Orłem? Tak, byłem na bieżąco. Najważniejsze, że się utrzymali. W całym sezonie nie miałem czasu aż tak śledzić poczynać drużyny z Rybnika. Na pewno chłopaki chcieli w tym sezonie ugrać coś więcej, ale to już ich trzeba pytać o szczegóły. Leon Madsen ogłosił pozostanie w Częstochowie. Można się spodziewać, że niedługo zrobisz to samo? Może coś niecoś ogłoszę, jeszcze poczekajmy… Widać, że powietrze pod Jasną Górą ci służy. Czuję się tu dobrze, ale jest jeszcze tyle meczów do przejechania w tym sezonie, że chcę się przede wszystkim na tym skupić w spokoju i dojechać rozgrywki do końca w dobrym zdrowiu. Z kim najbardziej chciałbyś pojechać w play-offach? Z Motorem (śmiech). Ale to w finale. Może być w finale, nie mam nic przeciwko takiemu rozwiązaniu (śmiech). Włókniarz i Motor to dwie najlepsze drużyny PGE Ekstraligi twoim zdaniem? Na pewno Motor w tym momencie jest najsilniejszą drużyną w całej lidze. Pokazują to zresztą wyniki i tabela. Jednak jak wszyscy dobrze wiemy, w play-offach zabawa zacznie się na nowo i wszystko się tam może wydarzyć. Moim zdaniem nikt nie kalkuluje na którym miejscu lepiej skończyć rundę zasadniczą, bo to nie ma sensu w tym momencie. Jeżeli chcemy coś osiągnąć to nie możemy tak naprawdę patrzeć na innych. Betard Sparta może być takim czarnym koniem i lepiej z nią nie jechać? Tai Woffinden ewidentnie się przebudził. Naprawdę nie interesuje mnie to za bardzo. Ja skupiam się na Włókniarzu. Za dwa tygodnie będziemy wiedzieć z kim jedziemy. **** Mikroruchy, komisarze, kary, KSM i baraże. Szef GKSŻ o przyszłości żużla — Życie pokazuje, że regulamin żużlowy nie przejdzie na dietę. Na pewno nie będzie chudszy, a pewnie będzie jeszcze grubszy — mówi Piotr Szymański, przewodniczący Głównej Komisji Sportu Żużlowego w podcaście "Znamy się z żużla" Kamila Tureckiego. Co zrobić, by walki na torze było więcej? Czy KSM wróci do polskiej ligi? Co z barażami i mikroruchami? Szef GKSŻ opowiada też o specjalnych obozach szkoleniowych dla młodzieżowców i trenowaniu juniorów. — Część zawodników chcących zdać licencję żużlową jest niedoszkolona i nie powinna w ogóle pojawić się na egzaminie — słyszymy. Podobno cały Woodstock to jedno wielkie błoto. Uczestnicy wzajemnie się nim okładają, taplają i skaczą - zapominając o jakiejkolwiek higienie. Serio? Przystanek Woodstock wygląda zupełnie inaczej. Błoto, które tworzy się koło "grzybka" z wodą, to malutki fragment gigantycznego festiwalowego miasta. Korzystają z niego nieliczni. Nikt, jeśli wyraźnie tego nie chce, nie zostanie obrzucony błotem. Większość uczestników zamiast błota wybiera koncerty albo warsztaty. Mariusz KapalaWybieracie się na tegoroczny Przystanek Woodstock (teraz już Pol'and'Rock Festival)? Zastanówcie się! Podobno jest to najgorsze miejsce na ziemi, a jeśli was tam nie zabiją czy nie okradną, to na pewno stracicie dobry humor i wrócicie ochlapani błotem. Kliknij w zdjęcie, aby przejść do galerii i przekonać się dlaczego nie powinniście jechać na Woodstock. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera Paweł Krupka, materiały WOŚPPrzystanek Woodstock to nie jest impreza dla każdego. Mówi się, że albo trafiasz do Kostrzyna i woodstockowa atmosfera spodoba Ci się na tyle, że będziesz tam regularnie wracał, albo stwierdzasz, że to jedynie "syf, kiła i mogiła". I nie wrócisz tam nigdy więcej. Od siebie dodam jeszcze jedno: po powrocie z Najpiękniejszego Festiwalu Świata już nigdy nie będziesz taki sam. W tym roku Przystanek Woodstock rozpoczął się 14 lipca i potrwa do 16. Są jednak i tacy, którzy przyjeżdżają do Kostrzyna nad Odrą już na początku lipca. Dla atmosfery. Bo Woodstock nie jest zwykłym festiwalem muzycznym. Takim, na który przyjeżdża się na trzy dni i wraca do domu. Woodstock to impreza, która zmienia ludzi. Może wydawać Ci się, że jedziesz tam tylko na chwilę, żeby się pobawić, spotkać z przyjaciółmi, odreagować. A po tych trzech dniach spędzonych w błocie, kurzu i często upale wracasz i jesteś innym człowiekiem. Nie żartuję. Sprawdź też: Woodstock 2016 w deszczu [zdjęcia, wideo]1. Depresja? Chyba tylko pod grzybkiemWyobraź sobie, że rzuca Cię chłopak. Albo dziewczyna. Świat się wali, serce pęka, życie nie ma sensu. W tym momencie masz dwie opcje: zamknąć się w domu, upić z rozpaczy albo... pojechać na Woodstock. Ja rok temu wybrałam to drugie. Wrocław, Warszawa czy Kostrzyn nad Odrą - emocjonalne sinusoidy wszędzie wyglądają tak samo. I tu się zdziwisz, bo bez względu na to, w jakim nastroju jedziesz na Woodstock, ten staje się trzydniowym urlopem od jakichkolwiek problemów. A jedyny dołek, na jaki możesz trafić w Kostrzynie, to błotne bajorko, które powstaje wokół grzybka, niedaleko dużej sceny. Kąpiele błotne szczególnie polecamy paniom. Wiadomo przecież, że maseczki błotne działają Czernichowska, Polska Press Grupa2. Uważaj, bo zwariujeszPrzystanek Woodstock to miejsce, w którym dzieją się dziwne rzeczy. To także miejsce, w którym dzieją się rzeczy najmniej spodziewane. Na przykład idziesz po bułki do woodstockowego Lidla i trafiasz na Jacka Sparrowa. Nie, to nie jest pięciogwiazdkowy hotel na Karaibach. To Kostrzyn nad Odrą i wielkie pole namiotowe. A Sparrow wydaje się nawet przystojniejszy od Johnny'ego Deppa w "Piratach z Karaibów". I wcale nie byłabym zaskoczona, gdyby w tym roku na Woodstock przyjechał Kapelusznik, w końcu za nami premiera "Alicji po drugiej stronie lustra". Zaś Kostrzyn nad Odrą to istna "Kraina Czarów". Po drugiej stronie lustra świat zawsze wygląda inaczej. Bajkowo!Kinga Czernichowska, Polska Press Grupa3. Odważnie? Aż strach się baćNa swój pierwszy w życiu Woodstock pojechałam całkiem sama, objuczona bagażami jak wielbłąd z północnej Afryki (namiot, plecak, karimata, laptop, lustrzanka w lewej ręce, w prawej natomiast bilet w jedną stronę, do Kostrzyna). Znajomi twierdzili, że zwariowałam (ale ustaliliśmy już w punkcie powyżej, że to nie jest impreza dla ludzi ceniących sobie normalność). Gdy tak objuczona kierowałam się w stronę pola namiotowego, przechodnie wołali za mną: "Siłaczka", więc czułam się niczym bohaterka Żeromskiego albo Brienne z "Gry o Tron". Byli i tacy, którzy po drodze oferowali pomocną dłoń. Bezinteresownie. I to jest właśnie piękne na Przystanku Woodstock. Tam nikt nie odwraca się do Ciebie plecami. Weszło nam w krew myślenie, że każdy obcy człowiek to zagrożenie, że obcym ufać nie wolno. Na Woodstocku przekonasz się, że to nieprawda. Tam każdy obcy może stać się Twoim przyjacielem albo chociaż dobrym kumplem. Tam obcy ludzie podchodzą do Ciebie po "free hugs" i "free kisses". Idiotyzm - powiedzą ci, którzy nigdy na Woodstocku nie byli. Raj - odpowiedzą stali bywalcy Przystanku. Igor Kohutnicki/mat. prasowe WOŚP4. Woodstock? Nie mów, że tam się umieraIle razy słyszeliście w mediach o ofiarach śmiertelnych na Przystanku Woodstock? Pewnie co najmniej kilka. Tyle, że takie stwierdzenie to manipulacja. Na Woodstock przyjeżdżasz na własną odpowiedzialność. To od Ciebie zależy, ile wypijesz i czy sięgniesz po coś mocniejszego niż alkohol. A "anioły" z Pokojowego Patrolu robią, co mogą, by zapewnić innym bezpieczeństwo. W szpitalu polowym znajduje się sprzęt najlepszej klasy, RTG i pełna opieka medyczna Na miejscu są lekarze i ratownicy. Woodstockowicze także dbają o siebie nawzajem. Widzisz kogoś, kto przesadził z piciem i leży na trawie w pełnym słońcu? Zaraz ktoś do niego podejdzie, przesunie w cień. "Nie będziesz leżał na słońcu, bo dostaniesz udaru" - powie i poczęstuje wodą. Igor Kochutnicki/mat. pras. WOŚP5. Narkotyki? Są na każdym festiwaluI tylko od Ciebie zależy, czy będziesz tak głupi, żeby je brać. W ubiegłym roku udało mi się porozmawiać z woodstockowymi lekarzami. Wspominali o przypadkach zatrucia się alkoholem, ale nie o przedawkowaniu narkotyków. Według psychologów jednym z najczęstszych powodów sięgania po "dragi" jest poczucie braku akceptacji. Podczas tego festiwalu nie masz powodu, by tak się czuć. Na Woodstocku mówimy: "Stop narkotykom! Stop dopalaczom!" Przystanek może być istną Krainą Czarów, gdzie spotykasz ludzi zakręconych na punkcie dobrej muzyki, pozytywnie nastawionych do świata. Jednak najpierw trzeba odczarować stereotypowe myślenie o tej imprezie. Może wtedy byłoby na niej mniej osób z tabliczkami z napisem: "Mamo, żyję!". 6. Kolejki jak z PRL-uNic tak nie uczy cierpliwości, jak stanie w kolejce do woodostockowego prysznica, toi toia (zwłaszcza, kiedy naprawdę już musisz), po kawę albo do punktu ładowania telefonów. Czy ma to swoje plusy? Ma i to całkiem sporo. Po woodstockowych przeżyciach poranne kolejki do rejestracji w przychodni w Twoim mieście przestaną wyprowadzać Cię z równowagi. 7. Bezsenność gwarantowanaPrzystanek Woodstock to trzy bezsenne noce. I nie chodzi o to, że nagle zaczynasz chorować na bezsenność, ale o to, że po prostu szkoda czasu na sen. Nawet wtedy, kiedy już słaniasz się na nogach ze zmęczenia. Bo po trzech dniach takiej imprezy masz prawo czuć się zmęczonym. Ale sen przestaje mieć jakikolwiek sens, kiedy tak bardzo chce się żyć. Także wtedy, gdy leżysz w namiocie, a na scenie gra akurat Shaggy. Nie ma nic piękniejszego niż wrażenie, że Shaggy śpiewa Ci na dobranoc. W tym roku ukołyszą Was m. in. Apocalyptica, Tarja Turunen i Rawicz/mat. pras. WOŚP8. Uzależnisz się...I to wcale nie od marihuany ani czy piwa. Od kawy. Bez piwa na Woostocku możesz przeżyć. Ale nie przetrwasz bez kawy. Choćby dlatego, że koncerty kończą się nieraz o godz. 3. nad ranem. A już na przykład o 4. Twoi sąsiedzi wpadają na pomysł, by przygotować się do kolejnego dnia imprezy i słuchają na przenośnym radiu dubstepu. Jeżeli od czegokolwiek uzależniłam się na Woodstocku, to właśnie od kawy. No ale coś za ZbankrutujeszNa Woodstock można przyjechać bez pieniędzy. Tak, też sądziłam, że to niemożliwe. W końcu coś trzeba jeść, pić i za coś trzeba wrócić do domu. Ale gdy stałam w kolejce po bilety na powrotny pociąg, poznałam chłopaka, który do Kostrzyna przyjechał "stopem". Kompletnie bez pieniędzy. Zabrał ze sobą jedynie tabliczkę: "Zbieram na miecz świetlny i chcę zostać Jedi". Kasę na powrót dostał od jakichś spotkanych przypadkowo Niemców, którzy przyjechali zobaczyć, jak "smakuje" Kostrzyn nad Odrą. Zostało mu jeszcze na piwo i płyty. Czy tym samym zachęcam do tego, by stać się lekkoduchem, żerującym na uprzejmości innych? Absolutnie nie. Chodzi jednak o coś innego - Przystanek Woodstock to miejsce, które być może przekona Cię do tego, że pieniądze nie są najważniejsze. Przed Woodstockiem możesz być "korpoludkiem", marzącym o podwyżce i wakacjach w pięciogwiazdkowym hotelu w Meksyku. Po festiwalu będziesz po prostu cieszył się tym, co masz. Artur Rawicz/ mat. pras. WOŚP10. I zostaniesz hipisemKiedy w ubiegłym roku po raz pierwszy przyjechałam na Woodstock, miałam wrażenie, że znalazłam się w kompletnie innym świecie. Wydawało mi się, że stałam się jedną z bohaterek musicalu "Hair". Pamiętacie słynny film Miloša Formana? Nic dziwnego, że po powrocie do swojego "normalnego" świata zaczęłam tęsknić za tamtą atmosferą i beztroskim podejściem do życia. Uznałam wtedy, że trzy dni to stanowczo za mało. Przeglądając rozmaite relacje z Woodstocku natrafiłam na ekipę Statku Miłości: Mariusza, stałego woodstockowego bywalca i Zuzę, jego dziewczynę. W tym roku razem z nimi i dwójką innych znajomych organizujemy Woodstock na kółkach. A raczej przenosimy Kostrzyn nad Odrą do zabytkowego, zaaranżowanego w hipisowskim stylu "ogórka" - Volkswagena T2 z 1975 roku. Tym razem Woodstock zamiast trzech dni trwać będzie dla nas trzy tygodnie. Już nie mogę się ofertyMateriały promocyjne partnera Jest błoto, śmiech i głośna muzyka. Są też namioty porozstawiane w przypadkowych miejscach i kolejki do wszystkiego. Jak żyje się na festiwalu i jak przygotować się do zabawy, by wynieść z niej pozytywne wspomnienia? CZY JEST BEZPIECZNIE? Ogromnym zaskoczeniem było dla mnie pozytywne nastawienie uczestników imprezy. Statystycznie rzecz ujmując, osoba, na którą natrafisz na festiwalu: jest radosna; nie zna Cię, ale chce przybić Ci piątkę; nosi ubrania związane z muzyką, której lubi słuchać; jest nieco przykurzona; chce się dobrze i pokojowo bawić. Podczas trzech dni imprezy osobiście nie odnotowałam żadnych przypadków agresji. No, może poza kłótnią, której byłam świadkiem przy jednym ze stoisk NGO. Woodstock’owy zwyczaj nakazuje, by w razie konfliktu otoczyć wojujące osoby i skandować grupowo: „Pokój!” lub rozpocząć akcję Wielkiego Przytulania Agresorów. W 90% przypadków kłócącym się robi się głupio i zmywają się jak niepyszni. Media lubią dramatyzować. Statystyki w 2017 roku wskazały 106 interwencji policji. Wydaje się to pokaźną liczbą? Być może, dopóki nie uświadomisz sobie, że 106 stanowi 0,05% z (co najmniej) 220 tysięcy osób uczestniczących w festiwalu. To pół osoby na tysiąc. Jedna na dziesięć tysięcy. Jak na tak potężne przedsięwzięcie, jakim jest Przystanek Woodstock – to znikome wartości. Festiwal zabezpiecza policja i wolontariusze Pokojowego Patrolu, a uczestnikom zależy na spokoju, relaksie i oderwaniu się od tematów wzbudzających niezdrowe emocje. Czy jest bezpiecznie? – myślę, że tak. Szukając w pamięci miejsc bezpieczniejszych od Przystanku, mam przed oczami tylko Islandię i Japonię. Ale oczywiście nie ma powodu, by kusić los, zostawiając rozchełstany plecak w środku tłumu lub opuszczając na godzinę ładujący się telefon. DOJAZD Na miejsce dojedziesz polską koleją. Na ok. miesiąc przed festiwalem PKP organizuje promocje na przejazdy do Kostrzyna nad Odrą – warto zwrócić na nie uwagę, jeżeli chcesz oszczędzić. Pociąg dojeżdża do stacji kolejowej w Kostrzynie; stąd około godzina marszu dzieli Cię od dotarcia na teren koncertu i pola namiotowe. Z okazji imprezy ruch drogowy w mieście jest bardzo ograniczony lub nawet wstrzymany, tak by pielgrzymki uczestników zabawy mogły bez większych utrudnień wędrować ku celowi. Jadąc pociągiem przygotuj się na tłumy i nieszczególnie duży komfort podróży. Innym sposobem dotarcia na miejsce będzie skorzystanie z samochodu. Ze Szczecina dojedziesz tu w godzinę, z Warszawy – w ok. 5. Szybszy przejazd może obejmować płatne odcinki autostrad. Zwróć na to uwagę podczas szacowania kosztów podróży. Poza tym na autostradzie, gdzie nie masz możliwości zjechania z drogi, ceny paliw są znacznie wyższe od tych oferowanych gdzie indziej. Zauważyliśmy różnicę wynoszącą 60 groszy na litrze! Możesz skorzystać też z BlaBlaCar. Ludzie wybierający się na festiwal autem na nie chcą mieć pustych przebiegów i chętnie zabierają ze sobą pasażerów partycypujących w kosztach podróży. Zorientuj się jednak odpowiednio wcześniej, jaką trasą chce jechać kierowca i ile będziesz musiał(a) zapłacić. PARKOWANIE Trochę czasu może zająć Ci znalezienie dobrego miejsca. Im wcześniej przyjedziesz, tym mniej będziesz mieć z tym problemów. Widziałam samochody zaparkowane w lesie na trasie na festiwal – to rozwiązanie nieszczególnie bezpieczne i komfortowe, ale darmowe. Bliżej terenu festiwalu oraz w samym Kostrzynie znajdziesz płatne parkingi. Jeżeli jesteś w jakiś sposób zaangażowany/a w organizację festiwalu (np. należysz do Pokojowego Patrolu, będziesz pracować na terenie NGO, ASP itp.), możesz liczyć na bezpłatny, częściowo strzeżony parking, na który wjedziesz dopiero po okazaniu winietki. Wyrób ją odpowiednio wcześniej. SPANIE Śpisz w namiocie. A namiot możesz rozbić wszędzie. Obozowiska pojawiają się na poligonie, w lesie i tuż pod najgłośniejszą sceną. Im wcześniej przyjedziesz, tym większy masz wybór miejsc. Przyjeżdżając później, musisz liczyć się z opcją rozbicia się np. tuż przy drodze, wzdłuż której w ciągu godziny przechodzą tysiące osób. Woodstock jest organizowany na niemal bezdrzewnym terenie, więc pamiętaj, że może być gorąco. Jeżeli masz możliwość, zabierz ze sobą np. pałatkę lub folię, którą rozepniesz nad namiotem. Będzie chronić Twój dom przed deszczem i nadmiarem słońca. Jeżeli bierzesz udział w organizacji jakiegoś elementu festiwalu, możesz liczyć na nocleg na ogrodzonym niedużym polu noclegowym, na które będziesz mieć wstęp po okazaniu identyfikatora. Tutaj jednak też może być tłoczno i obowiązuje zasada „kto pierwszy, ten lepszy”. Znajomi nocujący na miejscu od wtorku mieli zaklepać miejsce nam, przybywającym w czwartek wieczorem, ale nie udało się – ktoś aktualnie bardziej potrzebujący rozbił namiot w naszej domniemanej miejscówce. Na szczęście znaleźliśmy jeszcze jeden, ostatni skrawek między czyjąś Quechuą a niedużym drzewkiem. Powszechną praktyką jest kupienie namiotu za nieduże pieniądze, np. 50 zł, i wyrzucenie ich po imprezie. Możesz też spróbować wynająć miejsce noclegowe w Kostrzynie nad Odrą. Pamiętaj jednak, że w takiej sytuacji każdego dnia będziesz wędrować godzinę na teren festiwalu. KRADZIEŻE Zdarzają się, jak zwykle tam, gdzie przewija się dużo osób. Nie doświadczyliśmy ich osobiście, ale trzeba przyznać, że mieszkaliśmy w strefie, do której wstęp mieli tylko posiadacze identyfikatorów – to zwiększało bezpieczeństwo dobytku. Niektórzy polecają zapinanie namiotu na kłódkę przed oddaleniem się. Inni twierdzą – i jest w tym sporo racji – że takie zabezpieczenie tylko przyciągnie złodzieja. Skoro namiot zapięty, to jest w nim coś cennego; a skoro nie można użyć zamka, to po prostu rozetnie się materiał. Najbezpieczniej będzie: mieszkać w „wiosce” składającej się z namiotów znajomych osób. Niektórzy przyjeżdżają na festiwal grupą z danego miasta lub szkoły. Dzieląc się wyjściami na imprezy, mogą nawzajem mieć oko na swój dobytek. Jeżeli nie znasz nikogo na festiwalu, spróbuj zakumplować się z najbliższymi sąsiadami. Wymiana telefonów będzie na miejscu, bo i poinformujecie się wzajemnie o ewentualnych problemach, i znajdziecie w tłumie podczas koncertu; nosić najważniejszych rzeczy ze sobą. Najpopularniejsze są tzw. nerki, czyli nieduże materiałowe torby zapinane na biodrze, w których będziesz trzymać pieniądze, dokumenty, klucze. Jeżeli zapomnisz o nerce, możesz kupić ją na jednym z festiwalowych straganów. Ceny są jednak wysokie – większość widzianych przez nas nerek kosztowała ok. 80 zł i nie powalała jakością; zabrać na wyjazd rzeczy, których utraty nie będziesz żałować. Właśnie tutaj nowe życie mogą zyskać przetarte spodnie, sprana koszulka i naddarte buty. Nie martw się, nie będziesz odstawać. Woodstock to impreza błotno-kurzowa, z ograniczonym dostępem do wody do mycia. Często po trzech dniach ludzie są zwyczajnie brudni. I szczęśliwi. Jak dzieci. MYCIE SIĘ Do wyboru masz: wolnostojące krany i prysznice, nieosłonięte, bezpłatne, stojące na świeżym powietrzu, zwykle z zimną wodą. Myjesz się tutaj w towarzystwie dziesiątek sąsiadów, na oczach kolejnych setek przechodzących obok; zamknięte kabiny prysznicowe z ciepłą wodą i umywalką, płatne 10 zł za każde wejście. Kolejka do nich powstaje ok. 7:00 i ciągnie się na kilkadziesiąt osób; nieraz spędzisz w niej 2 godziny. jeżeli masz związek z Patrolem, NGO lub ASP, za opłatą 50 zł możesz zyskać nieograniczony dostęp do specjalnej puli ok. 20 kabin prysznicowych. Tutaj także kształtują się kolejki, ale są znacznie krótsze – liczą ok. 1-10 osób; wodę z butelek przyniesionych z Kostrzyna nad Odrą lub kupionych w plenerowym Lidlu; niemycie się! To też popularna opcja. JEDZENIE Do wyboru masz: plenerowy sklep sieci LIDL, do którego w zależności od miejsca noclegu będziesz spacerować 1-30 minut. Kolejka jest duża, ale skraca się dość prężnie. Sklep jest dobrze zaopatrzony, znajdziesz w nim podstawowe kosmetyki, napoje, lody, pieczywo, polary… Wszystko, czego możesz potrzebować podczas kilkudniowego pobytu poza domem. Nie znajdziesz za to piwa. Alkohol kupuje się w specjalnych kioskach; food-tracki, w których kupisz kebaby, frytki, kanapki, soki owocowe, pizzę; stoisko z jedzeniem w Pokojowej Wiosce Kryszny. Tutaj za niedużą opłatą (w tym roku było to 9 zł) kupisz sycące wegetariańskie danie. Niestety czasem będziesz stać w kolejce nawet godzinę. Szczęśliwie, dzięki identyfikatorom, mogliśmy kupować jedzenie poza kolejnością; catering. Możesz podpytać którąś z organizacji pozarządowych, czy jej pracownicy/wolontariusze nie zamawiają cateringu, i podpiąć się pod ich zamówienie; własne dobra przywiezione z domu. Nie licz jednak na gorącą wodę, by rozrobić zupki chińskie, chyba ktoś życzliwy ze strefy NGO lub Patrolu zagotuje Ci wrzątek. Pamiętaj też o bardzo prawdopodobnych upałach i o tym, jaki mogą mieć wpływ na jedzenie zamknięte w namiocie. PICIE PIWA Impreza jest sponsorowana przez Lecha, i tylko jego produkty są dostępne na Przystanku. Piwo kupujesz dwuetapowo. Najpierw stajesz w kolejce do kiosku, w którym płacisz za kupony na alkohol (w 2017 były to 4 zł/puszkę). Następnie stajesz w drugiej (krótszej) kolejce, na której końcu wymieniasz kupony na puszki piwa. Na terenie imprezy obowiązuje ZAKAZ spożywania alkoholu ze szklanych butelek. Puszki rzucane pod nogi nie są uroczym obrazkiem, ale nie są też zbyt szkodliwe. Na pękniętej butelce ktoś może poharatać sobie nogę. Pamiętaj, by podczas koncertów NIE PIĆ alkoholu. W ostatnim czasie koncerty organizowane w ramach Przystanku Woodstock zostały uznane za imprezy masowe o podwyższonym stopniu ryzyka i w związku z tym obowiązuje zakaz spożywania alkoholu na ich terenie. KONCERTY Informacje o koncertach znajdziesz na stronie internetowej oraz w puncie informacyjnym Przystanku Woodstock (zaznaczonym na mapce dostępnej w sieci). ŁADOWANIE TELEFONU W 2017 roku sponsorem imprezy była firma Play, która w kilku strategicznych punktach wystawiła panele do ładowania telefonów. Jednorazowo mogło ładować się w nich nawet kilkadziesiąt telefonów. Zainteresowani potrzebowali swoich prywatnych ładowarek. Jeżeli masz znajomego w NGO, możesz poprosić o podładowanie telefonu – zdarza się, że pracownicy w namiotach mają dostęp do prądu. CO W RAZIE PROBLEMÓW? Na terenie imprezy funkcjonuje Medyczny Patrol. Pracujący w nim ratownicy podadzą Ci odpowiednie medykamenty lub wezwą karetkę. Wzdłuż ścieżek przechadzają się wolontariusze Pokojowego Patrolu. Mają koszulki z odpowiednim napisem i w jednolitym kolorze, najczęściej czerwonym lub niebieskim. W razie problemów poproś o pomoc. Na imprezie stacjonują także przedstawiciele Straży Pożarnej i Policji. W JAKIM WIEKU SĄ UCZESTNICY? Na przystanku bawią się ludzie w różnym wieku. Najczęściej to osoby mające 20-40 lat, ale w grupie znajdą się także dzieci (nawet w wózkach) i ludzie po 60. Podejrzewam, że kto raz przyjechał na Przystanek i połknął bakcyla, wraca tu przez kolejne lata niezależnie od PESELU. I zabiera ze sobą (powstającą w międzyczasie) rodzinę. CZY ZABIERAĆ ZE SOBĄ DZIECKO? Niektórzy tak robią. Przechadzając się po terenie festiwalu widziałam ludzi wiozących dzieci w wózkach, noszących szkraby na barkach i prowadzących je za rękę. Niektóre maluchy miały na uszach słuchawki wygłuszające dźwięki, co uważam za świetny pomysł. Jednak mam wątpliwości co do zasadności samego zabierania dziecka na tak dużą imprezę. Bo co my tu mamy? Nieustającą muzykę, ograniczony dostęp do bieżącej wody, noclegi w namiotach w otoczeniu mrowia ludzi, puszki na ziemi, otwarty teren z ograniczonymi miejscami na schronienie się (przed palącym słońcem lub przed ulewą). Nie brzmi to jak opis wymarzonego rodzinnego pikniku. Znajdą się tu jednak strefy wyciszenia (np. Przy sklepie LIDL) i zabawy (np. Województwa Lubuskiego), z zabawkami i dmuchanym pałacem. Myślę, że bez większych obaw można przyjechać tu z dzieckiem na jeden dzień – tak aby poczuło atmosferę festiwalu. Jednak nie zdecydowałabym się na nocleg w namiocie i spędzenie na Woodstock’u kilku dni. Za dużo zachodu i możliwych komplikacji, począwszy od trudności ze spaniem, poprzez kłopoty z higieną, aż po możliwość skaleczenia się o puszkę lub zgubienia w tłumie. PAMIĄTKI W namiocie SIEMA SHOP kupisz kubki, koszulki, smycze,i magnesy z nadrukami nawiązującymi do aktualnego festiwalu. W 2017 roku ceny za koszulkę wynosiły 45 zł, kubek – 18 zł, smycz – 10 zł. Za dwa złote kupisz pocztówkę ze znaczkiem, którą możesz wysłać z Przystanku. Drugą kategorię pamiątek stanowią zdobycze ze straganów usianych wzdłuż lasu. Tutaj kupisz torby-nerki, stroje militarne, szarawary, biżuterię z drewna i skóry oraz inne przedmioty nie związane bezpośrednio z festiwalem, ale wpisujące się w e jego stylistykę. Jeszcze innym rodzajem pamiątek są te, które możesz zdobyć podczas konkursów organizowanych przez sponsorów festiwalu i w strefie NGO. Play rozdawał w tym roku tematyczne tunele (wielofunkcyjne skrawki materiału) oraz tzw. poddupniki (małe płachty pianki do siadania w dowolnym miejscu), a Lech, w zamian za wykonanie różnych zadań, przyznawał „Leszki”, które można było wymienić plecak, wizytę pod prysznicem lub nawet opłacić spotkanie z Jurkiem Owsiakiem. Z kolei w strefie NGO zbierzesz przypinki, torby, plakaty, naklejki i moc ulotek na różne tematy – od uchodźców, przez prawa człowieka i ochronę zwierząt, manipulację, choroby przenoszone drogą płciową (to moje Stowarzyszenie!), aż do jasnowidzenie. (możliwe) NIEDOGODNOŚCI Przygotuj się na: wszechobecność śmieci. Na terenie festiwalu brak koszy na śmieci, więc wszystkie odpadki lądują na ziemi; brzydkie zapachy związane z powyższym; brzydkie zapachy związane z sąsiedztwem ubikacji toi-toi i pojedynczych kontenerów na śmieci. NIE-ROZBIJAJ-SIĘ-OBOK!; niewygodne miejsce na rozbicie namiotu – jeżeli nie dotrzesz na miejsce odpowiednio wcześnie, mogą pozostać Ci miejsca w środku odległego lasu lub przy drodze; kolejki do wszystkiego – po jedzenie, pod prysznic, do sklepu, do atrakcji. (możliwe) ATRAKCJE spotkanie mrowia ludzi pozytywnie nastawionych do życia i do innych osób; zdobycie wiedzy na wiele tematów, zwykle istotnych społecznie, w strefie NGO; muzyka grana na żywo przez cały dzień i pół nocy. Może trafisz na swój ulubiony zespół; przyjęcie dawki słońca wystarczającej do końca roku (o ile pogoda dopisze; zabierz ze sobą kapelusz!). relaks i naładowanie akumulatorów; przywrócenie wiary w ludzkość ;). CO ZE SOBĄ ZABRAĆ? torbę-nerkę na dokumenty; strój kąpielowy na upały i kąpiele błotne; buty chroniące przed deszczem i błotem – np. stare górskie, kalosze; kurtkę przeciwdeszczową lub folię do założenia w razie deszczu na siebie; folię malarską do przykrycia namiotu w czasie deszczu; kosmetyki, najlepiej w zawieszanej kosmetyczce; ręcznik; klapki (pod prysznic i w plener); ubrania; chustę – na szyję w razie przeziębienia, na twarz jako maskę w razie wzbicia się kurzu; ubrania, których nie będzie szkoda, jeżeli się zniszczą; namiot, którego nie będzie szkoda, jeżeli się zniszczy; śpiwór, karimata (koniecznie! Noce potrafią być bardzo zimne, niezależnie od upałów w ciągu dnia); krem z filtrem UV; latarka do wracania po ciemku do namiotu; czapkę lub chustę na głowę – na wypadek upałów. Oraz, przede wszystkim – pozytywne nastawienie :). by Udostępnij znajomym / Share with friendsPolub na fejsbuku / Like Page

nie mam z kim jechać na woodstock