Jego ojcem jest muzyk ( fagocista) Edmund Rybicki . Działalność artystyczną rozpoczął w roku 1969 grając na gitarze i śpiewając w zespołach: Demony i Alfa Centauri do roku 1971. W tym samym roku był współzałożycielem hard rockowej grupy Stress, którą wraz z nim współtworzyli Henryk Tomczak ( gitara basowa) i Janusz Maślak
Centrum multimedialnej rozrywki przejdzie na zupełnie nowy poziom! Marka sprzętu RTV. W niektórych kategoriach RTV prym wiodą bardzo znani producenci sprzętu (np. Samsung, Sony, Panasonic, LG), a w innych Ci, którzy są niszowi, ale produkują profesjonalny sprzęt RTV (np. Focal, Polk Audio). Pokazują to np. rankingi sprzętu
10. Suntech. Pierwsze miejsce w 2023 r. zajęła firma Jinko Solar, która w pierwszej połowie roku zrealizowała dostawy na poziomie 30-31 GW. Jinko to największy producent paneli fotowoltaicznych na świecie, który pod koniec 2021 r. całkowicie zaktualizował swoją strategię i wydał imponujące 3 miliardy dolarów na inwestycje, w tym
Producenci muzyczni. Discover Pinterest’s 10 best ideas and inspiration for Producenci muzyczni. Be inspired and try out new things. Saved from youtube.com. Alex Boye
Najlepsi znani producenci muzyczni: najwięksi i najbogatsi. W zeszłym roku brytyjski przemysł muzyczny dostarczył gospodarce aż 5,2 miliarda funtów. Z tego 122 miliony funtów pochodziło bezpośrednio z działalności 13 029 czołowych producentów muzycznych i personelu pracującego w studiach.
Modne teraz. Najlepiej opłacani producenci muzyczni na świecie to: Dr. Dre, Rick Rubin, Berry Gordy, Max Martin, The Neptune, Nile Rogers, George Martin, Finneas O'connell Kliknij, aby zobaczyć pełną listę.
. W taki oto symboliczny sposób w pełni dokonała się era post-PC, o której tak często piszemy na Spider’s Web (a którą nasi Czytelnicy tak często negują).Najpierw Windows stracił miano najpopularniejszego komputerowego systemu operacyjnego na świecie na rzecz Androida, teraz Intel, czyli drugi dominujący podmiot tzw. rynku Wintel, po prawie ćwierćwieczu, traci miano największego producenta półprzewodników. Przynajmniej jeśli chodzi o przychody ze sprzedaży oka na najnowsze kwartalne wyniki obu podmiotów wyjaśnia sprawę - przychody działu półprzewodników Samsunga przyniosły 15,7 mld dol. przychodów (i 7,1 mld dol. zysku operacyjnego), a sprzedaż całego Intela to 14,8 mld dol. (i 3,8 mld dol. zysku operacyjnego) w okresie ostatnich trzech miesięcy rozliczeniowych. Dokonała się rzecz wręcz musimy pamiętać, że obie firmy specjalizują się w zupełnie innych formach procesorów. Intelowskie procesory napędzają komputery osobiste i serwery. To skomplikowane, duże procesory - bardzo wydajne, potężne technologicznie i… wysoko marżowe. Ceny pojedynczych chipów Intela wahają się od 250 do ponad 2 tys. z kolei to głównie chipy pamięci do urządzeń mobilnych: pamięci masowej (NAND) oraz pamięci operacyjnej (DRAM). Są to produkty o mniejszych możliwościach, bardziej specjalistyczne, choć jednocześnie znacznie tańsze i podatne na duże wahania cenowe. Przeciętne ceny DRAM-u to ok 2 - 3 dol., a chipa NAND - ok 4 dol. Niemniej jednak zapotrzebowanie na właśnie takie produkty znacznie przewyższa dziś popyt na potężne procesory PC/ długo bagatelizował sprawę. Przespał pierwszy wielki boom na smartfony po debiucie iPhone’a w 2007 r. Potem, gdy się obudził, większość strategicznych decyzji biznesowych okazywała się Intel wierzył, że tablety zastąpią PC i wydał gigantyczne pieniądze na inwestycje w mobilne chipy do tabletów. Jak wiemy, tablety to dziś w ogóle nierosnąca kategoria Intel postawił wielkie pieniądze na rynek wearables. Zainwestowano krocie w mikro-chipy do urządzeń technologii ubieralnych. Dziś Intel zamyka cały wielki pion wearables, zwalnia ludzi. Nowym polem gigantycznych inwestycji jet IoT (Internet of things…). Oczywiście dzisiejsza dominacja Samsunga może się skończyć Tym bardziej, że Intel wydaje miliardy dolarów na inwestycje właśnie w chipy pamięci do urządzeń mobilnych. Ponoć technologia 3-D XPoint, nad którą pracuje ma przynieść połączenie NAND i DRAM w jeszcze lepszych cenach od tych samsungowych, choć podobnych zapowiedzi od Intela było już nie znamy. Znamy jednak teraźniejszość, w której Intel nie jest już największym producentem półprzewodników na świecie, co dla wielu obserwatorów rynku technologicznego może się wydawać herezją.
Czy masz to czego potrzeba aby stać się kolejnym rozchwytywanym producentem muzycznym w branży? Bycie producentem muzycznym nie jest łatwe i nie każdy zrobi karierę w tym fachu. Istnieje wiele obowiązków, które spoczywają na barkach człowieka zajmującego się zadaniem jakim jest produkcja muzyki. Jednocześnie producenci muzyczni muszą wykazać się pewnym wyczuciem oraz kreatywnością. Z pewnością jednak jest to ciekawa odmiana od powszechnie spotykanych zawodów na rynku. Nierzadko jednak taki specjalista musi udowadniać swoją wartość nie tylko poprzez swoje umiejętności, ale także poprzez cięgłą edukację. Tak, producent muzyczny nie może skupiać się jedynie na rozwijaniu swojego talentu – musi też dbać o wykształcenie. Choć młodsza generacja znanych producentów czasem nie przywiązuje uwagi do konieczności zdobycia gruntownej wiedzy to faktem jest, że szkolenie i warsztaty to znak rozpoznawczy profesjonalistów w branży. Producenci muzyczni i ich główne błędy: Dlaczego jednak tak dużo osób, które rozpoczynają przygodę z produkcją muzyki nie osiąga dzisiaj sukcesu? Jakie błędy popełniają na początku swojej kariery? Oto dziesięć najczęściej popełnianych naszym zdaniem błędów: Błąd #1 to: Brak odpowiedniej wiedzy Podstawowa wiedza i know-how to jeszcze nie wszystko by móc osiągnąć sukces w tym fachu. Oczywistym powinno być to, że bycie dobrym praktykiem jest jednym z najważniejszych kryteriów pozwalającym na stanie się rozpoznawalnym producentem muzycznym. Warto dodać, że niektórzy producenci muzyczni dobrze grają na instrumentach, daje im to podstawową wiedzę na temat teorii muzyki. Inna grupa nie posiada praktycznej wiedzy związanej z grą na instrumentach ale bardzo dobrze rozumie etapy produkcji muzycznej. Sama wiedza na temat tego jak wykorzystać umiejętności muzyczne podczas gry na wirtualnych instrumentach lub wtyczkach jest niewystarczająca. To co wyróżnia najlepszych w tym fachu to właśnie rozumienie całościowego kontekstu produkcji muzycznej i specjalizacja w danych obszarach. Brak wiedzy na temat etapów tworzenia utworu, brak podstaw teorii muzyki czy też braki związane np. z obsługą DAW są jednym z podstawowych zaniedbań producentów muzycznych. Błąd #2 to: Nieznajomość programów muzycznych Oczywiście wskazane jest aby producenci muzyczni posiadali doświadczenie w obsługiwaniu komputera i programów muzycznych. W szczególności organizacja etapów projektu oraz dojrzałość kompozycji muzycznej sprawiają, że widać czy dany producent w istocie ma coś ciekawego do zaprezentowania czy też nie. Nie jest to jednak wymóg, bowiem wiele działań należy tak naprawdę do innych specjalistów, przykładowo realizatora dźwięku, który dokonuje finalnego masteringu. Świadomość tego „z czym ma się do czynienia” jest tutaj jednak niezbędna. Z jednej strony zatem wiedza teoretyczna na temat danego DAW a z drugiej strony kreatywność, na kanwie której tworzy się własny styl, a więc coś co sprawia że producent ma większe szanse na sukces. Programy muzyczne udostępniają te same funkcjonalności każdemu użytkownikowi – tylko jego wiedza i umiejętności oraz ich zastosowanie w praktyce robią różnice. Błąd #3 to: Naśladowanie innych i brak własnej wizji W czasach muzyki elektronicznej, wirtualnych instrumentów, samplerów i wszelkiej maści syntezatorów tworzenie muzyki stało się łatwiejsze. Dziś, tak naprawdę, wystarczy domowy komputer, średniej klasy sprzęt i odpowiednie programy aby w domowym zaciszu stworzyć hit w stylu Martina Garrixa. Próg wejścia do branży muzycznej jest niski, co naturalnie jest dużym plusem. Z drugiej jednak strony taka sytuacja przekłada się na obecność na rynku „średniej” klasy producentów, którzy bardzo mocno wzorują się na liderach danego gatunku kopiując techniki stosowane przez nich. W efekcie mamy do czynienia z całą masą przeciętniaków, którzy bez własnej wizji naśladują innych i ślepo podążają utartą ścieżką. Nie ma nic złego z czerpania od najlepszych ale niech będzie to dla Ciebie inspiracją, punktem odniesienia od którego rozpoczniesz kształtowanie swojego stylu. Przede wszystkim przekraczaj granice i eksperymentuj z dźwiękiem, ustawieniami, efektami, etc. Bez takich muzycznych eksperymentów świat nigdy nie poznałby nowych stylów muzycznych oraz ich przedstawicieli, którzy stali się klasykami danego gatunku. Błąd #4 to: Brak muzycznej elastyczności Mimo, że wiele osób może sobie z tego nie zdawać sprawy to część czołowych producentów muzycznych zarówno dobrze zna muzykę klasyczną jak i elektroniczną. To poszerza ich możliwości współpracy z artystami z różnych gatunków. Jest to kolejna ważna cecha, którą powinno się mieć aby zostać producentem muzycznym – elastyczność. Im więcej gatunków muzycznych jest Ci bliskich, tym więcej projektów i artystów otwiera Ci drogę do sławy. Istotne jest, aby nie zamykać się na pewien typ muzyki – bardzo ważne jest otwarcie się na ludzi, na ich pomysły oraz „pójście z duchem czasu”. Producenci muzyczni muszą potrafić dostosować się do zmieniających się czasów i gustów słuchaczy, nawet jeśli przeczy to własnym „preferencjom”. Błąd #5 to: Ignorowanie roli marketingu i mediów w odniesieniu do promocji Czy tego chcemy czy nie, faktem jest, że żyjemy w XXI wieku. Świat wkroczył w erę cyfrową. Oplata nas Internet. Rola urządzeń mobilnych zyskuje na znaczeniu. Ilość przekazów reklamowych i kanałów dotarcia stale się zwiększa. Jeżeli poważnie myślisz o swojej karierze producenta nie możesz lekceważyć roli promocji i obecności w mediach, zwłaszcza w mediach cyfrowych. Nie musisz być specjalistą od marketingu – zostaw to innym. Jednak ważne jest abyś przynajmniej znał i prowadził podstawowe aktywności w tym obszarze. Głównym błędem początkujących producentów muzycznych jest brak podejmowania jakichkolwiek działań w tym kierunku. Zacznij od podstaw. Stwórz profil producenta na Facebooku i ewentualnie innych mediach społecznościowych jak np. Instagram. Dołącz do wybranych grup tematycznych. Poszukaj forów muzycznych na których możesz się dzielić wiedzą. Stwórz swoją stronę internetową i załóż konta na specjalnych platformach, na których są obecni producenci muzyczni – np. Pokaż się światu – niech inni o Tobie usłyszą! Załóż profil na stronach na których znajdują się producenci muzyczni – np. na Błąd #6 to: Zbędne kolekcjonerstwo i nadmiar informacji Jednym z powszechniejszych błędów popełnianych przez producentów muzycznych jest zbyt duże skupienie się na ilości programów, wtyczek czy efektów z których korzystają. Nie ma nic złego w szukaniu nowych narzędzi, technik czy rozwiązań, natomiast we wszystkim konieczny jest umiar. Finalnie może się okazać, że nie wykorzystujemy nawet 50% potencjału tego co posiadamy. Warto opanować w zadowalającym stopniu jeden główny DAW i kilka wtyczek uzupełniających, co z pewnością przyniesie wymierne efekty. W tym wypadku nie ilość a jakość ma zdecydowanie lepsze przełożenie na efekt naszej finalnej pracy. Dodatkowo bardzo wielu beatmakerów popełnia podstawowy błąd związany z samorozwojem oraz nauką. Jak wiemy dzisiaj wiele informacji jest na wyciągniecie ręki. Ważne aby wiedzieć jak je odnaleźć, przyswoić i umieć wprowadzić w życie zdobytą dzięki nim wiedzę. Przykładowo przeglądając zasoby serwisu YouTube możemy natknąć się na setki tutoriali pokazujących jak korzystać z danego oprogramowania. Lista filmów do obejrzenia może nie mieć końca a my oglądając kolejne tutoriale teoretycznie jesteśmy bogatsi o nową wiedzę. Na końcu jednak może się okazać, że jeżeli nie będziemy w praktyce korzystać z nabytej wiedzy to jest nam ona niepotrzebna i szybko zapomnimy o tym aspekcie. Dlatego pamiętajcie, że istotną kwestią w tym przypadku jest umiar i testowanie w praktyce tego co udało nam się dowiedzieć. Wiedza to potęga ale bez praktycznego zastosowania może nie mieć istotnej wartości dla Was. Błąd #7 to: Brak weny i przejmowanie się krytyką Każdy z nas ma czasem lepsze lub gorsze dni. Brak weny lub jej nagły przypływ to normalny stan rzeczy. Zdarza się jednak tak, że niektórzy producenci z powodu np. braku kreatywności odpuszczają tworzenie muzyki i poddają się zbyt szybko. Nie rób nic na siłę! Jeżeli czujesz, że to nie Twój dzień spróbuj jutro. Masz jakiś pomysł ale w praktyce okazuje się, że efekt nie jest taki jak myślałeś? Nie przejmuj się. Zapisz dany projekt i wróć do niego w innym czasie. Spróbuj zrobić coś innego. Nie staraj się na siłę osiągać finalnego efektu. Staraj się podzielić swoją pracę na etapy i z każdego wyciągać krytyczne wnioski, które potem przydadzą się przy kolejnych produkcjach. Tworzenie muzyki to proces artystyczny i wymaga przede wszystkim kreatywności i czasu aby dojrzeć. Innym błędem jest zbytnie przejmowanie się krytyką. Oczywiście, konstruktywna krytyka jest potrzebna i może wnieść do naszego projektu pozytywne zmiany. Jednak należy umieć odróżnić krytykę pozytywną od złośliwych komentarzy. Nie każdemu musi się podobać to co zrobimy i warto to uszanować. Warto również mieć dystans do siebie i być świadomym tego, że energię poświęconą na walkę z krytyką lepiej wykorzystać do produkcji kolejnego projektu. Błąd #8 to: Zła organizacja pracy Bardzo często zdarza się, że początkujący producenci skupiają się na jednym aspekcie zapominając o innych. Przykładowo wielu producentów marnuje mnóstwo energii na to aby ich utwór brzmiał podobnie jak komercyjne produkcje dostępne na rynku. Skupiając się tylko na tym aspekcie łatwo zapomnieć o innych elementach, które składają się na sukces produkcji jak np. oryginalność, ciekawa aranżacja czy sam miks utworu. Szlifowanie niemal do perfekcji jednego utworu również prowadzi do nienajlepszych rezultatów. Finalnie może się okazać, że kompletnie straciliśmy obiektywny punkt widzenia, na czym nasza produkcja z pewnością straci. Poza tym marnujemy kolejne godziny na dopieszczaniu jednego elementu zamiast pójść dalej z naszym projektem. Dlatego jeżeli chcemy dopieścić przykładowo mastering to może warto zostawić to innym a skupić się na rozwoju naszego warsztatu producenckiego? Zacznij od najprostszych zagadnień i dopracuj je do poziomu, który będzie zadowalający – nie bądź perfekcjonistą. Warto rozpocząć od podejścia ilościowego a potem stopniowo przechodzić w stronę jakości, jednocześnie unikając perfekcji na siłę. Zamiast pracować tydzień nad jednym utworem dopracowanym w każdym szczególe spróbuj zrobić kilka ale mniej dopracowanych. Jeżeli jeden z nich zdobędzie Twoje największe uznanie skup się na nim i spróbuj dokończyć ten projekt. Pamiętaj, że na początku musisz wyrobić sobie nawyki związane z produkcją muzyki tworząc wiele projektów a potem wybierać z nich te najlepsze, które warto dopracować. Błąd #9 to: Przecenianie roli sprzętu i oprogramowania Kolejnym z typowych błędów popełnianych przez początkujących producentów jest nadmierne skupianie się na roli sprzętu czy też posiadanego oprogramowania. Pamiętaj, że to Ty tworzysz muzykę a nie Twój sprzęt czy oprogramowanie, które są tylko narzędziami w Twoich rękach. Oczywiście wiele narzędzi takich jak specjalistyczne wtyczki masteringowe czy drogi hardware mogą robić różnicę jednak w praktyce okazuje się, ze to wiedza i umiejętności są ważniejsze. Dziś możesz zrobić utwór, który będzie bardzo zbliżony do komercyjnych produkcji korzystając jedynie ze średniej klasy laptopa i podstawowej wersji programu do robienia muzyki jeżeli tylko wiesz jak to zrobić. Dlatego nie przykładaj aż tak dużej roli do posiadanego sprzętu i oprogramowania a skup się na zdobywaniu wiedzy oraz praktycznych umiejętności, które z pewnością zaprocentują w przyszłości. Błąd #10 to: Brak cierpliwości i wyrobionych standardów Ostatnich z „grzechów głównych” w naszym zestawieniu, jaki popełniają producenci muzyczni jest związany z chęcią osiągnięcia szybkiego sukcesu. Oczywiście każdy chce osiągnąć pewien sukces w dziedzinie, którą się zajmuje ale bardzo ważne jest to aby zrobić to z głową. Jeżeli tworzysz muzykę i chcesz zaistnieć na rynku to musisz być pewien swojej wartości i posiadanych umiejętności. Zanim zaspamujesz wszystkie grupy producenckie na Facebooku lub powysyłasz swoją paczkę beatów do znanych artystów bądź pewien, że są one dobre. Bardzo łatwo wyrobić sobie kiepski wizerunek za sprawą słabego pierwszego wrażenia. Jeżeli Twoje podkłady muzyczne brzmią kiepsko, nie są oryginalne lub po prostu brakuje im polotu to nie wystawiaj ich na sprzedaż. Daj sobie czas i popracują nad jakością oraz stylem. Pamiętaj, że na rynku są setki innych producentów i aby wybić się na ich tle musisz stale podnosić sobie poprzeczkę i ciężko pracować na sukces. Nic nie przychodzi samo. Ponoć, aby móc powiedzieć, ze jest się w czymś dobrym trzeba spędzić na daną czynność ok. 1000 godzin. Bądź cierpliwy i powoli pracuj nad sobą wyrabiając swoją własną markę. Jeżeli osiągniesz już określony poziom możesz wtedy odpowiednio drożej wyceniać swoją pracę, dzięki czemu Twoje produkcje będą się wyróżniać na rynku. Za Twoimi produkcjami będzie stała prawdziwa jakość co ma niebywały wpływa na wyższą wartość za którą ktoś będzie chciał płacić więcej.
100 najlepszych perkusistów wszech czasów wg magazynu “Rolling Stone” Prawdopodobnie najbardziej opiniotwórczy magazyn muzyczny na świecie – amerykański “Rolling Stone” – opublikował zestawienie stu najlepszych bębniarzy wszech czasów. Znalazło się tam kilka nazwisk, które z punktu widzenia maniaków perkusyjnych po prostu musiały się pojawić (Vinnie Colaiuta, Dennis Chambers, Jeff Porcaro, Steve Smith, Steve Gadd). Można się spierać o to, czy miejsca im przyznane są odpowiednio wysokie, jednak warto zauważyć nieobecność Dave‘a Weckla. Jest tam również spora grupa muzyków praktycznie nieznanych lub zapomnianych w Europie kontynentalnej i w Polsce, których wkład w historię muzyki anglosaskiej jest nie do przecenienia. Z tego punktu widzenia nie dziwi obecność takich nazwisk jak: James “Diamond” Williams, Jerome „Bigfoot” Brailey, Sly Dunbar, Jim Gordon, David Garibaldi, Ramon „Tiki” Fulwood, czy bardzo wysoko notowany Hal Blaine. Biorąc takie kryterium pod uwagę nam doskwiera tutaj brak Freda White’a, który miał swój udział w największych sukcesach zespołu Earth Wind & Fire. Mamy też w zestawieniu “antygwiazdy”, u nas znane wyłącznie w wąskich kręgach miłośników muzyki niezależnej, a także legendy i gwiazdy największego formatu, których obecność na podium lub w pierwszej piętnastce była do przewidzenia (John Bonham, Gene Krupa, Buddy Rich, Ringo Starr, Charlie Watts, Neil Peart). Poniżej pełna lista. Można ją również znaleźć na stronie: Rolling Stone . 100. Christian Vander (Magma) 99. Travis Barker (Blink-182) 98. Steven Adler (Guns N’ Roses) 97. Cindy Blackman 96. Larry Mullen Jr. (U2) 95. Chris Dave (D’Angelo, Robert Glasper Experiment) 94. Meg White (The White Stripes) 93. Tomas Haake (Meshuggah) 92. Ralph Molina (Neil Young and Crazy Horse) 91. Brian Chippendale (Lightning Bolt) 90. Janet Weiss (Sleater-Kinney) 89. Bill Stevenson (Descendents) 88. Jon Theodore (The Mars Volta, Queens of the Stone Age) 87. George Hurley (The Minutemen, Firehose) 86. Phil Rudd (AC/DC) 85. Tommy Lee (Mötley Crüe) 84. John Stanier (Battles) 83. Ronald Shannon Jackson (perkusista sesyjny) 82. Glenn Kotche (Wilco) 81. JR Robinson 80. Steve Jordan 79. Mick Avory (The Kinks) 78. Micky Waller (Jeff Beck Group, Rod Stewart) 77. Moe Tucker (Velvet Underground) 76. Earl Young (The Trammps) 75. Earl Hudson (Bad Brains) 74. Michael Shrieve (Santana) 73. Pete Thomas (Elvis Costello) 72. James “Diamond” Williams (Ohio Players) 71. Butch Trucks and Jaimoe (The Allman Brothers Band) 70. Tommy Ramone (The Ramones) 69. Dale Crover (The Melvins) 68. Jerome „Bigfoot” Brailey (Parliament Funkadelic) 67. Greg Errico (Sly and the Family Stone) 66. Kenny Aronoff 65. Sly Dunbar (Sly and Robbie) 64. Chad Smith (Red Hot Chili Peppers) 63. Dennis Chambers 62. Tony Thompson (Chic, The Power Station) 61. Clem Burke (Blondie) 60. Mick Fleetwood (Fleetwood Mac) 59. Jim Gordon (Derek and the Dominos) 58. Sheila E (Prince) 57. Manu Katché 56. Richie Hayward (Little Feat) 55. Max Weinberg (Bruce Springsteen and the E Street Band) 54. Questlove (The Roots) 53. Jimmy Chamberlin (The Smashing Pumpkins) 52. Matt Cameron (Pearl Jam, Soundgarden) 51. Alex Van Halen (Van Halen) 50. Cozy Powell (The Jeff Beck Group, Rainbow, Whitesnake, Black Sabbath) 49. Vinnie Colaiuta 48. John “Drumbo” French (Captain Beefheart’s Magic Band) 47. Dave Lombardo (Slayer) 46. Dave Garibaldi (Tower of Power) 45. Billy Cobham 44. Jerry Allison (The Crickets) 43. Phil Collins (Genesis) 42. Bill Ward (Black Sabbath) 41. Carter Beauford (Dave Matthews Band) 40. Jack DeJohnette 39. Ramon „Tiki” Fulwood (Parliament Funkadelic) 38. Jim Keltner 37. Jeff Porcaro 36. Steve Smith 35. Fred Below (perkusista sesyjny) 34. Mickey Hart, Bill Kreutzmann (Grateful Dead) 33. Tony Allen 32. James Gadson 31. Roger Hawkins (Muscle Shoals Rhythm Section) 30. Clifton James (Bo Diddley) 29. Carlton Barrett (Bob Marley and the Wailers) 28. Carmine Appice 27. Dave Grohl (Nirvana, Foo Fighters) 26. Danny Carey (Tool) 25. Earl Palmer (Little Richard) 24. Steve Gadd 23. Elvin Jones (John Coltrane Quartet) 22. Levon Helm (The Band) 21. Ian Paice (Deep Purple) 20. Bernard Purdie 19. Tony Williams 18. Joseph „Zigaboo” Modeliste (The Meters) 17. Terry Bozzio 16. Bill Bruford (Yes, King Crimson) 15. Buddy Rich 14. Ringo Starr (The Beatles) 13. Fontana (Elvis Presley) 12. Charlie Watts (The Rolling Stones) 11. Benny Benjamin (The Funk Brothers) 10. Stewart Copeland (The Police) 9. Al Jackson Jr. (Booker T. & the MG’s) 8. Mitch Mitchell (Jimi Hendrix Experience) 7. Gene Krupa 6. Clyde Stubblefield i John „Jabo” Starks (James Brown) 5. Hal Blaine (perkusista sesyjny) 4. Neil Peart (Rush) 3. Ginger Baker (Cream) 2. Keith Moon (The Who) 1. John Bonham (Led Zeppelin) Jakie jest Wasze zdanie? Na zdjęciu: Tony Thompson (1954 – 2003), w zestawieniu na miejscu 62. Wybrany do ilustracji wyłącznie ze względu na fakt, iż redaktor Viking jest wielbicielem jego stylu gry.
Są ludźmi do wynajęcia, bywają przyjaciółmi, ale i wrogami. Bors, Dziedzic, Kondracki – to producenci muzyczni wywindowali w ostatnich latach poziom polskiego popu. Wiadomo o nich niewiele, a przecież odpowiadają za najgłośniejsze albumy ostatnich lat. Niesłusznie sprowadzamy ich rolę do dbania o jakość dźwięku, podczas gdy dziś producent pracuje nad każdym elementem piosenki, dobiera zespół, podrzuca pomysły. – Kiedyś istniały takie funkcje jak kompozytor, aranżer i inżynier dźwięku, a dzisiaj to wszystko robimy my – tłumaczy Bartosz Dziedzic, bez którego nie byłoby ostatnich sukcesów Moniki Brodki i Artura Rojka. – Technologia nagrywania zrobiła się prostsza, więc nie trzeba już być specjalistą w tej dziedzinie. Jedna osoba robi wszystko, tym bardziej że coraz częściej cała kompozycja wisi na brzmieniu. Sam Dziedzic przyznaje, że anonimowość jest wpisana w zawód, który przypomina szycie na miarę. Klienci chcą być traktowani indywidualnie, a moda zmienia się bardzo szybko. – Czasy są takie, że co trzy lata następuje zmiana banana – dodaje. – Dziś jesteś królem parady, ale za chwilę nikt już nie będzie chciał cię słuchać. Niezbędna jest więc umiejętność zmiany. Wykonawcy o tym wiedzą, a my pomagamy im w tej metamorfozie. Szansą na nieprzeciętną dla tej profesji sławę zmarnował właśnie Marcin Bors. Najgłośniejszy producent ostatnich lat – współpracownik Katarzyny Nosowskiej, Krzyśka Zalewskiego czy Gaby Kulki – został zaproszony do bycia jurorem w telewizyjnym programie „SuperSTARcie”. Szybko jednak go opuścił, uznając, że zachowanie higieny w życiu prywatnym jest ważniejsze niż chwilowa sława. Nie oznacza to jednak, że pragnie pozostać anonimowy. – Na pewno nie chciałbym, żeby moja praca była przezroczysta – zastanawia się. – Z drugiej jednak strony, nie jest sztuką być utożsamianym z kilkoma patentami, które z dnia na dzień stają się coraz tańsze i tańsze. Wnikliwi słuchacze nie potrzebują jednak telewizora, by docenić dobrego producenta. Dziedzica kojarzą na przykład z kawalkadą bębnów i przetworzonym głosem Moniki Brodki, który sprawił, że refren „W pięciu smakach” grało każde radio. Bez Marcina Borsa „Kto tam? Kto jest w środku?” grupy Hey nie przełamywałby zapewne ten charakterystyczny, klubowy rytm (łączenie wpływów nowej fali z elektroniką to jeden z jego znaków firmowych). Dawid Podsiadło zaś pewnie i tak by się wybił, ale gdyby nie Bogdan Kondracki, napięcia w „Trójkątach i kwadratach” nie budowałyby delikatne cymbałki. Niełatwe związki W tym zawodzie kluczowe są nie tylko zdolności muzyczne i słuch, ale też rozwinięte zdolności interpersonalne. Pracujący nad nową płytą muzyk jest bowiem szczególną mieszanką nieufności, determinacji i emocjonalnego rozedrgania. To trzeba przełamać. – To jest kluczowa kwestia – przyznaje Bogdan Kondracki, producent debiutu Dawida Podsiadły, płyt Ani Dąbrowskiej czy Noviki. – Mnie bardzo pomogły cechy, które w normalnym życiu były udręką: nieśmiałość i mówienie w taki sposób, aby nikogo nie urazić. Artyści zaczęli przy mnie nabierać odwagi. A trzeba wziąć pod uwagę, że śpiewanie wiąże się z odsłanianiem siebie. Jeśli boisz się wystawić na pośmiewisko, to nie zaryzykujesz. Jeśli nie zaryzykujesz, to efekt będzie zachowawczy. Współpraca to nie tylko godziny spędzone w studiu, ale także wspólne obiady, słuchanie muzyki i rozmowy do białego rana. Niektórzy twierdzą, że zapewnienie dobrej atmosfery to podstawa tej pracy. Na tym opiera się sukces najbardziej dziś rozchwytywanego producenta Ricka Rubina, który z wysokości swej kanapy poznaje ze sobą muzyków, a później instruuje ich jedynie, co brzmi dobrze, a co trochę gorzej. Bywa, że brak więzi kończy taką kooperację. Kondracki przyznaje, że na obecnym etapie może sobie już na to pozwolić. Gdy widzi, że artysta nie liczy się z jego zdaniem, po prostu rezygnuje. Inaczej do sprawy podchodzi Dziedzic: – Gdy podejmowałem pracę z Moniką, byłem anonimowy – wspomina. – Ona w ogóle mi nie ufała. Nie było to dla mnie komfortowe, ale z drugiej strony mnie to nakręcało. Chciałem jej pokazać, że jednak jestem coś wart. Przy „Varsovie” Monika już mi ufała, co zaczęło mi przeszkadzać. Okazało się, że lubiłem tę jej nieufność. To, że mnie tak kontrolowała. Niezależnie od tego, czy to jest Artur Rojek czy Monika Brodka, czuję się, jakbym miał z nimi romans – dodaje Dziedzic. Nie są to związki łatwe, bo kłótnie i twórcze spory są ich nierozłączną częścią. Tej pracy towarzyszą duże emocje. Problem pojawia się też po nagraniu płyty, gdy trzeba wrócić do normalnego życia i poluzować kontakty. Na początku nie jest to takie łatwe. Z najchłodniejszą głową do swoich obowiązków podchodzi Bors, który jest wyznawcą szkoły Woody’ego Allena („w dniu, w którym kończy film, zaczyna następny”). Jego zdaniem to najlepszy sposób, by uniknąć typowego dla producentów „stresu poporodowego”. Jednak i on ma swoich ulubieńców i albumy, do których nie potrafi podejść bez sentymentu. Taką płytą jest dla niego debiut Krzyśka „Zalefa” Zalewskiego. Nic dziwnego – pracowali nad nim osiem lat. Gdy producenci próbują uśrednić czas spędzony z jednym artystą, okazuje się, że jest to mniej więcej 5–7 miesięcy. Nie ma tu jednak reguły. Czasem trzeba przyspieszyć, bo dopomina się wytwórnia, innym razem – odpuścić, bo artysta rusza w trasę. Radykalnym przykładem niekończącej się sesji była wspomniana płyta Zalewskiego. – Zrobiliśmy tyle piosenek, że zapełniliśmy osobny, terabajtowy dysk. Krzysztof bardzo się zmieniał przez te lata, wciąż szukaliśmy się nawzajem – wspomina Bors. – Dla mnie był to wymagający test na zachowanie świeżości i dystansu wobec czegoś, nad czym pracowałem przez prawie dekadę. Oczywiście nie brakuje zaskoczeń zupełnie odwrotnych. Ewenementem w tej kategorii jest „Comfort and Happiness” Dawida Podsiadły. Kondracki przyznaje, że ten chłopak całkowicie zburzył jego system pracy. Producent przygotowywał się do płyty, wiedząc, że to może być coś ważnego. Okazało się, że artysta wszedł do studia i po 13 dniach wszystko było gotowe. – Praca z Dawidem to marzenie każdego producenta, bo taki talent zdarza się raz na 10 lat – przyznaje Kondracki. – Byłem zachwycony jego możliwościami i nim samym jako człowiekiem. Zaskoczył mnie swoją dojrzałością. Ujął mnie też tym, jak serdecznie rozmawiał ze swoją mamą przez telefon, w jego wieku nieczęsto się to zdarza. Intuicyjnie przygotowywałem się do płyty w tym stylu od kilku lat, tylko nie miałem jej z kim zrobić. Kiedy ruszyliśmy do pracy, szło błyskawicznie. On nagrywał wokale, a ja nie miałem żadnych uwag. Debiut Podsiadły to także dowód na to, że w takim związku jest jeszcze ten trzeci – wytwórnia. To właśnie ona nalegała, by na płycie pojawiły się też piosenki po polsku. Początkowo był to więc pewien kompromis. Kondracki zaznacza, że była to jedyna uwaga ze strony wydawcy, który sam dostrzegł, że oto powstaje coś wyjątkowego. Dodaje też, że po premierze „Comfort and Happiness” zaczął dostawać znacznie więcej propozycji współpracy. Śmieje się jednak, że spotkanie z Dawidem tak go zdeprawowało, że przez pewien czas niełatwo było mu wejść do studia z kimś innym. Zmartwienia producentów W lawirowaniu pomiędzy oczekiwaniami artystów i ponagleniami wydawców przydają się własne doświadczenia muzyczne. Większość producentów sama grała w zespołach, co ciekawe, często odległych stylistycznie od ich dzisiejszych, studyjnych działań. – Ten rozdźwięk pachnie lekką schizofrenią, ale tylko pozornie – tłumaczy Kondracki. – W latach 90. zaczęło się dziać dużo dobrego w muzyce elektronicznej i popowej. Zadawałem sobie pytanie, czy chcę pozostawić po sobie tylko krzyk, skoro interesuje mnie bardzo różna muzyka. Impulsem do zmiany był koncert Kobonga, na który przyszło 15 osób. Nie ja zdecydowałem o rozwiązaniu zespołu, ale przyjąłem tę decyzję z ulgą, bo w pewnym sensie dotarliśmy do ściany. W ten sposób lider jednego z najciekawszych zespołów w historii polskiego metalu przeszedł na drugą stronę barykady. Najpierw szkolił się pod okiem Andrzeja Smolika, ale już za chwilę zaczął pracować na własne nazwisko. Gdy przystępował do nagrywania przełomowej w swojej producenckiej karierze „Samotności po zmierzchu”, debiutu Ani Dąbrowskiej, miał tylko jeden tani mikrofon, a wokalistka śpiewała w szafie. Marcin Bors jest multiinstrumentalistą. Zaznacza jednak, że sam zna wielu producentów, którzy nigdy zawodowo nie grali, a świetnie wykonują swoją pracę, bo mają genialną intuicję. Doświadczenia z instrumentem pomagają mu, gdy chce się podzielić z artystami swoją wizją. Dzięki temu nie tylko może precyzyjniej się wyrażać, ale także skrócić czas komunikacji. Co więcej, takie doświadczenie buduje wiarygodność i coś jeszcze. – Chodzi o wysłanie istotnego dla mnie przekazu: moje studio nagrań jest miejscem muzykowania, a nie salą operacyjną, na której pracuje ekspert w białym kitlu – tłumaczy. Muzyczny autorytet przydaje się także, gdy soliście trzeba dobrać zespół. Tym bardziej gdy wybór jest zaskakujący. Pracując nad płytą „Buty 2” Maryli Rodowicz, Bors zakontraktował muzyków freejazzowego trio Levity. Był tak przekonany do pomysłu, że uzależnił od tego swój udział w sesji. Miał rację – zaskoczyło, i po kilku tygodniach album był gotowy. Muzyków dobiera również Kondracki, który przyznaje, że czasem materia jest oporna. – Namówiony przez artystę, wziąłem do nagrań jego koncertowego perkusistę, by po kilku dniach w studiu zostać z nierówno nagranymi bębnami, niedostrojonymi do tonacji piosenek, do tego źle brzmiącymi. Całą operację musiałem powtórzyć, bo przecież nie wytłumaczę wytwórni, że to był kolega wokalisty i bardzo mu zależało, żeby wystąpił na płycie. Czasami wpływ na dobór muzyków to za mało. Michał Kupicz, który zajmuje się głównie nagrywaniem, śmieje się, że za każdym razem, gdy produkuje, ostatecznie ląduje na scenie jako członek zespołu. Tak było w przypadku grupy Indigo Tree, dla której został perkusistą. Producenci potrafią i chcą zmieniać artystów, z którymi współpracują. To zadanie stało się poniekąd dewizą Bartka Dziedzica. Jego kręcą pomysły w stylu zrobienia hiphopowej płyty Irenie Santor. – Mam taką filozofię, że wchodzę we współpracę tylko z tymi artystami, którzy mają problem – tłumaczy. – To mnie elektryzuje! W przypadku Artura i Moniki to było żyć albo rzyć. Bardzo wiele w ich karierze zależało od tego, czy teraz się uda. Dla mnie to jest o tyle ważne, że taki artysta maksymalnie się wówczas angażuje. Oczywiście sama chęć zmiany i trafienie na zawodowca nie oznacza, że praca pójdzie łatwo. W producenckich klawiaturach najbardziej wytarty jest klawisz „delete” („usuń”), a na swoich dyskach mają dziesiątki porzuconych pomysłów, szkiców i wprawek. Tylko Bors uważa, że najbardziej kreatywne są pierwsze dni, gdy na jego oczach rodzą się zręby płyty. Zdarza się, że po trzech dniach ma już połowę albumu. Takiego komfortu nie mają jego koledzy, którzy obierają inną drogę. Odmieniający muzyków Dziedzic twierdzi, że połowa jego pracy to robota głupiego: nagrywanie i wywalanie wszystkiego do kosza. Kiedyś go to stresowało, dziś wie, że tylko w ten sposób może nawiązać z artystą właściwy poziom zrozumienia. – W przeciwieństwie do innych praca artystyczna polega na tym, że w pewnym momencie robi się sama – wyjaśnia. – Mówią: „płot sam się nie pomaluje”, a tutaj któregoś dnia wstajesz i widzisz pomalowany płot. To jest taka robota. To dlatego singlowe utwory z płyty Artura Rojka, które trafiały później na szczyt Listy Przebojów Trójki, powstawały w jeden dzień. Fani przyjęli je świetnie. Dobrze oceniano też tegoroczną płytę „Safari” zespołu Pustki, którego członkowie wprost mówią, że Dziedzic jako producent ich uratował. Największym zmartwieniem producentów nie jest jednak zrobienie jednej dobrej płyty, ale utrzymywanie wysokiego poziomu. Do tego potrzeba świeżości, a z biegiem lat nie jest o nią tak łatwo. Na szczęście jest kilka sposobów, aby ją utrzymać: pracować z debiutantami, zmieniać stylistyki, a także unikać swoich dotychczasowych klientów. – Być może sam kręcę na siebie bat, ale jestem zdania, że nie należy pracować z producentem zbyt długo – przyznaje Kondracki. Czasem wymaga to od producentów asertywności, innym razem przychodzi to na szczęście dość łatwo. Jak zauważa Dziedzic, taka współpraca nie jest sielanką. – Nieczęsto się zdarza, że producenci po płycie lubią się z artystami. Zazwyczaj jest wojna.
Michael Jackson 4 389 639 słuchaczy Michael Joseph Jackson (ur. 29 sierpnia 1958 w Gary w stanie Indiana, zm. 25 czerwca 2009 w Los Angeles) – amerykański muzyk, artysta estradowy,… Nie chcesz oglądać reklam? Ulepsz teraz Madonna 3 765 505 słuchaczy Madonna, wł. Madonna Louise Veronica Ciccone (ur. 16 sierpnia 1958 w Bay City, stan Michigan) to amerykańska piosenkarka i aktorka włoskiego… The Beatles 4 524 672 słuchaczy The Beatles – zespół rockowy z Liverpoolu, istniejący od 1960 (jako The Quarrymen od 1957) do odnosił sukcesy w składzie: John… Lady Gaga 4 844 206 słuchaczy (1999-2006 jako Stefani Germanotta Band)(2006-do chwili obecnej)Stefani Joanne Angelina Germanotta, urodzona 28 marca 1986 roku na Upper West… Britney Spears 4 118 637 słuchaczy Britney Jean Spears (ur. 2 grudnia 1981 w McComb) – amerykańska piosenkarka muzyki pop i dance, tancerka i projektantka danych… Nie chcesz oglądać reklam? Ulepsz teraz Katy Perry 4 706 428 słuchaczy Katy Perry (prawdziwe nazwisko - Katheryn Elizabeth Hudson, ur. w Santa Barbara, w stanie Kalifornia) to amerykańska piosenkarka,… Rihanna 5 638 359 słuchaczy Rihanna, właśc. Robyn Rihanna Fenty (ur. 20 lutego 1988 r.) – barbadoska wokalistka wykonująca głównie muzykę pop i R&B, zdobywczyni ponad 200… Christina Aguilera 3 219 815 słuchaczy Christina Maria Aguilera (ur. 18 grudnia 1980, Staten Island, Nowy Jork) - amerykańska piosenkarka i autorka tekstów. Pod koniec pierwszej połowy… Avril Lavigne 3 333 436 słuchaczy Avril Ramona Lavigne (ur. 27 września 1984 w Belleville w prowincji Ontario) – kanadyjska piosenkarka pop-rockowa, gitarzystka, autorka tekstów,… Nelly Furtado 2 877 140 słuchaczy Nelly Furtado (Nelly Kim Furtado; ur. 2 grudnia 1978 w Victorii, Kolumbia Brytyjska) – kanadyjska piosenkarka i kompozytorka. Rodzice Nelly Furtado… Lily Allen 2 534 432 słuchaczy Lily Rose Allen (ur. 2 maja 1985 w Hammersmith, Londyn) - brytyjska piosenkarka pop, a także aktorka. Jej rodzicami są Alison Owen - producentka… Justin Timberlake 3 470 397 słuchaczy Justin Randall Timberlake, w skrócie JT (ur. 31 stycznia 1981 w Memphis w Tennessee w USA) – amerykański piosenkarz, aktor, producent, tancerz,… Kylie Minogue 2 363 553 słuchaczy Kylie Ann Minogue (ur. 28 maja 1968 roku w Melbourne w Australii) – australijska wokalistka i aktorka, wydała 11 albumów studyjnych, składankę… Dido 2 145 542 słuchaczy Dido - Florian Cloud de Bounevialle Armstrong (ur. 25 grudnia 1971 w Londynie) – brytyjska piosenkarka pop pochodzenia irlandzko-francuskiego.… U2 3 900 265 słuchaczy U2 to irlandzki zespół rockowy, powstały w Dublinie w roku 1976. W jego skład wchodzą: Bono, właściwie Paul Hewson (frontman - wokal, gitara i… Shakira 3 042 051 słuchaczy Shakira Isabel Mebarak Ripoll to kolumbijska piosenkarka muzyki pop, autorka tekstów, muzyk, producent muzyczny, tancerka i filantrop. Shakira to… Kelly Clarkson 2 969 850 słuchaczy Kelly Brianne Clarkson, pseudonim Kellbell (ur. 24 kwietnia 1982 w Burleson, Fort Worth w stanie Teksas), amerykańska piosenkarka pop-rockowa,… Gwen Stefani 2 760 764 słuchaczy Gwen Stefani, właściwie Gwen Renée Stefani (ur. 3 października 1969, Anaheim, w Kalifornia, USA), amerykańska piosenkarka solowa oraz wokalistka… Beyoncé 4 451 973 słuchaczy Beyoncé Giselle Knowles, (ur. 4 września 1981 r. w Houston, USA) – amerykańska wokalistka, autorka tekstów piosenek, producentka, aktorka i… ABBA 2 443 182 słuchaczy Szwedzki zespół muzyczny działający w latach 1972-1982, którego szczyt popularności przypada na lata siedemdziesiąte i początek lat… Robbie Williams 2 137 853 słuchaczy Robert Peter Williams, Robbie Williams (ur. 13 lutego 1974), wokalista się w środkowej Anglii, większość dzieciństwa spędził w…
najlepsi producenci muzyczni na świecie